Monika-J

Wicie gniazda?

Hej :)
Ale mam zakwas po wczorajszej szkole rodzenia ... Biodro mnie boli niemiłosiernie... Tak to jest jak człowiek chce się za bardzo porozciągać tam i ówdzie :)

Wczoraj było ciekawie, położna poopowiadała co trzeba spakować na oddział i tu zaskoczyła mnie informacją: nie trzeba pakować dla noworodka nic oprócz niedrapek, czapeczki oraz paczki pieluszek i chusteczek do pupy. Resztę sami dają :) Oczywiście trzeba zaopatrzyć się w ubranka na wyjście ale to może przecież dowieźć mąż :)


Dla mamusi już ciut więcej rzeczy, ale to raczej logiczne.
Któregoś dnia wybiorę się z małżem obejrzeć porodówkę. Widziałam tylko kawałek oddziału jak leżałam na ginekologii... A to w sumie jest drzwi w drzwi ;) Słyszałam czasami te arie obdzieranej ze skóry kobiety ;) Nie wiem czy ją tak bolało czy bardziej teatralnie to robiła .. W każdym razie słychać było i to dokładnie ;)

Dziś włączyło się we mnie coś jak syndrom wicia gniazda. To ponoć przed porodem normalne. Aaaale ale do porodu jeszcze troszkę. Ten syndrom mam raczej dlatego, że jutro czeka nas mała uroczystosć i moi rodzice do nas przyjadą. Nie chcę ich witać w bałaganie. Postanowiłam posprzątać pokój, łazienkę, wstawić pranie dla dzidzi... Ale nie... Jednak chyba jutro za pranie się wezmę.

W tajemnicy przed mężem chcę złożyć łóżeczko, ale czy mi się to uda - nie wiem. Spróbuję coś pokombinować :P
Jutro rodzice przywiozą mi materacyk, przewijak i inne rzeczy, i chcę już przymierzyć pościel. Zobaczę jak to wszystko będzie wyglądać. To mnie czeka wyzwanie :) Mam nadzieję, że nie trzeba żadnej wkrętarki używać bo polegnę na starcie hihi

W takim razie zmykam.
Jutro notka specjalna :)

Miłego dnia wszystkim!



AKTUALIZACJA, GODZINA 13.00

Tak .... jestem hardkorem ;) Skręciłam łożeczko. 
Teraz tylko ubrać w pościel, włożyć materacyk  i .... na ten temat osobna notka :) Po weekendzie.

Udostępnij ten post