Monika-J

Cztery.

Dziś Laura kończy 4 miesiące :)
Kiedy to zleciało?! Nie mam pojęcia ...

Laura namiętnie ćwiczy piszczenie. Przedtem tylko sobie gaworzyła a teraz "śpiewa" piskliwym głosem. Przyznam - uszy puchną ;)



Śpi całe noce nadal, z tym, że teraz ostatnie mleczko przed snem jest zagęszczone połówką łyżeczki kleiku. Przedtem tego nie potrzebowała, teraz już tak.

Pijemy nadal 130ml mleczka. Na puszce mleka pisze, że 4 miesięczne dziecko wypija 150. Cóż - każde dziecko jest inne.

Laura ma opanowaną nową umiejętność, mianowicie przekręcanie się na boczek i nadal się siłuje - może niedługo przekręci się na brzuszek. Z brzuszka na plecki umie i wtedy chce mi się z niej śmiać bo po przekręceniu sie jest w mega szoku jak to się stało, że była na brzuchu a jest nagle na pleckach ;]
Pchamy paluchy do buzi, oj pchamy. Czasem aż się nimi dławi ... ;]

Mamy czas letni, słoneczko nas budzi i Laura śpiewa sobie pięknym głosikiem między 6 a 7 rano. Nie, nie.. matka nie pośpisz sobie już do 9 lub 10 tak jak to bywało 2 tygodnie temu ;)

Pieluszki? Nosi teraz rozmiar 3 i jeszcze duużo czasu minie zanim przesiądzie się do czwórek.


Teraz czeka nas piękna przygoda z rozszerzaniem diety ;) Pierwsza marchewka, jabłuszko, soczek i inne ... :) Zobaczymy jak to wyjdzie.

Tymczasem ja zwarta i gotowa na dzisiejsze wyzwania pędzę nastawić pranie i zupę. Szef kuchni poleca zupę grzybową z suszonych grzybów zbieranych przez dziadka w górskich lasach mmm.. :)


Udostępnij ten post