Monika-J

Magiczne 2 kreseczki ...

ujrzałam na teście ciążowym dokładnie rok temu :)
Różne rocznice się upamiętnia. Ja postanowiłam powspominać jak to było, gdy dowiedziałam się o ciąży :)

Byłam na weselu u kuzynki cały czas wmawiając sobie i wszystkim naokoło, że na bank w ciąży nie jestem.. no bo jak to :) ja?

No i masz babo ...... powrót do domu i zrobienie testu z czystej ciekawości "pfff i tak wyjdzie negatywny, ale dobra.. niech będzie". Nie minęła sekunda - bach! 2 krechy ;]

W oczach łzy... "Boże... jestem w ciąży.... ja pier... Ale jaja ... Jestem w ciąży... będzie dziecko" No gadanie od rzeczy i w panice ;]

Spojrzałam w lustro ... Tak... będę mamą...

Telefon do mamy.. Potem do tż... Cała w strachu oczekiwałam aż przyjedzie do mnie.



-co się stało?
- Kochanie ..... zobacz (pokazałam test)

Strasznie się bałam. Byliśmy ze sobą krótko. Na szczęście tż zachował się tak jak trzeba :) Czemu się bałam? Nie wiem... powinnam ufać, że będzie dobrze...

Jakimś cudem znalazłam termin u lekarza na 2 godziny po zrobieniu testu.

Pierwsze usg .. Potwierdzenie ciąży. Jeszcze euforia... Na razie na zdjęciu z usg widać tylko pęcherzyk. To 6 tydzień. Niecały. 5 tygodni i parę dni.

Kolejna wizyta - mega wzruszenie - już widać fasolinkę.  Łzy spływające po policzkach - "to w brzuchu to moje dziecko" .. :)

Bardzo lubiłam chodzić na wizyty. W końcu na każdej podglądałam maleństwo :) Kolejny raz płakałam jak zobaczyłam ruszającą się fasolkę :) Fikała, pływała... Coś cudownego :):)

I tak się wyczekiwało te 10 miesięcy ... :) Aż w końcu jest moja Laurka. Za tydzień kończy 4 miesiące.


Jedno jest pewne - ciąża to wyjątkowy czas. Może nie najpiękniejszy, bo jednak są też złe dolegliwości, ale.... tak.. wyjątkowy na pewno :) I na pewno jeszcze długo będę go wspominać...

Udostępnij ten post