Monika-J

Ostrzeżenie...

czyli rzecz o tym jak nie dać się zrobić w bambuko a mało brakowało ... :)

Jak wspominałam, byłam we wtorek na rozmowie kwalifikacyjnej. Miałam pracować na pół etatu (4 godziny dziennie) w sklepie z odzieżą używaną. Jest to sieciówka "Lumpex".



(Tu miało pojawić się zdjęcie Logo tego sklepu, ale zdjęcie nie chce się załadować)

Wszystko ładnie, pięknie. Rozmowa przebiegła super. Aż sama byłam zdziwiona :)
Przedstawicielka firmy powiedziała, że oddzwoni jutro czyli w środę bo tak bardzo jej się spodobałam itp tylko musi z szefową ustalić co i jak. Zadzwoniła jeszcze w ten sam dzień, że zaprasza mnie w czwartek na próbę, z tym, że na 8 godzin. Myślę sobie, no ok ... W sumie potrzeba kilku dobrych godzin żeby zobaczyć umiejętności potencjalnego pracownika. Co się okazało w trakcie ... To był dzień próbny, jeden z kilku... A może kilkunastu? Tego się już nie dowiem.
Przyszłam o 8.45. Koleżanka pokazała mi gdzie co i jak. Później miała dojechać przedstawicielka.
Poszłam na tyły sklepu, koleżanka obsługiwała klientów przy kasie. Moim zadaniem było doradzać klientom, pytać czy w czymś pomóc itd. Myślałam, że już w ten dzień będę też na kasie ale nie. Tylko sobie chodziłam i doradzałam. W piątek też miałam przyjść na 8 godzin ... :| Tzn. na 8 godzin gdy sklep otwarty a później jeszcze ładować do worów rzeczy niesprzedane co dawało 12 godzin pracy ... za... 30zł i to bez żadnej umowy. Tak tak. Za te dniówki miałam dostawać 30zł ... W sobotę łaskawie 50zł też za cały dzień roboty bo trzebabyło nowy towar rozwiesić...
Umiecie liczyć? Na pewno umiecie ... 12 godzin pracy za 30zł daje ... 2,50zł .... Dwa złote i pięćdziesiąt groszy .... Na dodatek bez umowy nawet próbnej. Mogli dać choć zlecenie czy coś... A jakby mi się coś stało? A stało się bo przewróciłam się na schodach i mało się nie połamałam. Super.

Do tego się nasłuchałam od byłych pracownic kilki rzeczy a najbardziej tego, że praktycznie wypłaty nie dostawały bo rzekomo na ich zmianie były kradzieże i biedne musiały bulić .... Nie wierzę, że tyle kradzieży jest, że aż kilkaset złotych się zbiera .... O nie..

Po tym wszystkim podziękowałam za dalszą współpracę...

Sorry, ale liczyłam na porządną ofertę...

Ja rozumiem.. sklep z ciuchami, czasem trzeba dłużej zostać bo wiadomo.. Towar rozłożyć itp ale.... za takie pieniążki?
Ktoś powie - bo to było tylko na próbę... Ale na próbę mam się zacharować za 30zł?
Puszka mleka Laury kosztuje 39zł .. ;]
Śmiech na sali ...

Co do połowy etatu ... Tak to się tylko nazywa.... A musiałabym ciągle siedzieć po 8 godzin, na pewno nie po 4 .... I straciłabym tyle czasu, który mogłabym spędzić z Laurką...

Nie wiem czy w innych miastach też tak taktują pracowników, ale w Żorach na pewno.
I nie tylko ja tak mówię.
Rozmawiałam z kilkoma osobami, które tam pracowały i jedno jest pewne - cieszę się, że tam nie poszłam, bo mnóstwo nerwów by mnie to później kosztowało.


No to się wyżaliłam.

Reasumując, nie dawajcie się wykorzystywać :):):)

Poczekam na ofertę za godne wynagrodzenie i żeby było to prawdziwe pół etatu ..

P.S ogłoszenie nadal tam wisi.. ;]

Życzę miłego wieczoru :)

Udostępnij ten post