Monika-J

Chory kraj !!!!

Ten kraj jest chory. Przepisy są chore. Wszystko jest chore !!!!! Nawet służba zdrowia jest chora, ale to już inna bajka.

Czy marzyliście kiedyś o własnym "M"? Pewnie tak. Większość z Was już takie ma. My jeszcze nie. Siedzimy w ciasnej kawalerce, pakujemy kobiecinie w kieszeń kilka ładnych stów i czekamy....


Czekamy aż kupimy własne, większe mieszkanie. Ok, pomyślicie, że i tak mamy fajnie bo mamy dach nad głową. Może i tak .. Łazienka jest, ugotować jest gdzie... Spać też. Hmm.... Przedpokój jednak łączy się z pokojem. Wchodzisz do mieszkania i wszystko widzisz. Każdy zakątek. Sztucznie oddzielona sypialenka wielkości hmm ... Mieści się łóżko dwuosobowe i łóżeczko Laury i malutka witrynka robiąca za Laury szafę, która już pęka w szwach. My też mieścimy się(?) w jednej szafie. Mam tego dość. Już nie mam gdzie chować rzeczy. Lodówka niedługo ducha wyzionie. Pralka też już nie pierwszej nowości. Żyć nie umierać prawda? Laura właśnie uczy się chodzić. Ale gdzie ma chodzić jak tu mebel przy meblu i miejsca zbytnio nie ma ...  Mogłabym tak pisać i pisać, ale nie miałam żalić się na warunki mieszkaniowe, a na te głupie przepisy odnośnie kredytów.

Taaaaak już w myślach miałam urządzone nasze mieszkanie. Wszystko ustalone. Od koloru ścian poprzez podłogi aż po meble, dekoracje itd. Wszystko miało być na dobrej drodze. Pani z biura kredytowego dała nam tyle nadziei, że byłam w 100% pewna, że się uda. Wczoraj jednak zadzwonił telefon i okazało się, że jakiś durny analityk trąba nie zgodził się na udzielenie nam kredytu. Świetnie ! Zamroczyło mnie chwilowo. Nie pasuje im to, że mąż ma za krótko umowę o pracę.
Do jasnej cholery ... Czy jakby miał umowę na rok byłoby lepiej ? Wg banku tak, ale na chłopski rozum gówno prawda. Jeżeli ktoś ma umowę na rok, równie dobrze po tym roku też może stracić pracę, a przepraszam bardzo, ale kredyt jest na 30 lat. Niech mi więc nie pierniczy głupot, że tak im przeszkadza czas do końca umowy !!! Po co załatwialiśmy promesę o zatrudnienie? Wielce miało to dać wręcz gwarancję, że dostaniemy ten kredyt. Dziś nagle pani z kredytów mówi, że nie brali tego pod uwagę. Wiecie co ? Szlag mnie jasny trafił.

Nie rozumiem tego w ogóle. Jest kasa na wynajem, na życie, ale na ratę to niby nie? Powinni brać pod uwagę wszystko. Wg nich chyba jemy tynk ze ścian albo mieszkamy pod mostem. A wcale nie. Bo wynajmujemy i to za kasę podobną co wynosiłaby rata kredytu. Z tą różnicą, że teraz gnieździmy się jak sardynki w puszce.
Osoby, które zarabiają tak, że część przelewana jest na konto np. 500zł a 3000zł dostaje do ręki. Tego też nie widzą. Biorą pod uwagę tylko te 500zł. A te 3000 zł to raczej kluczowe byłyby w otrzymaniu kredytu prawda? Boli mnie, że nie liczą się pieniądze, które mamy w portfelu (oczywiście te 3000zł
i 500zł to był przykład, nie realia) tylko te, które widzą na cholernym papierze.

W tym chorym kraju nie mamy jak pójść na swoje! Program "Mieszkanie dla młodych" ? Tak, owszem, ale na mieszkania w stanie deweloperskim z rynku pierwotnego, a nie wtórnego. Co to oznacza? Że takie mieszkanie wielkości NRD-owskiego M4 będzie kosztowało koło 300 tysięcy złotych. Czyli? Czyli takiej zdolności kredytowej nie będziemy mieli nawet za 100 lat. Śmiech na sali !!! Ulga? Ok, przeboleję rynek pierwotny, mam zdolność, wszystko fajnie... Ale nie mam trójki dzieci. Dlaczego trójki?
"Rodzina bezdzietna i singiel dostaną od państwa 10 proc. ceny mieszkania. Jeśli beneficjent ma potomstwo, dopłata wyniesie 15 proc. Dodatkową 5-proc. dopłatę dostanie rodzina, w której w ciągu pięciu lat od zakupu mieszkania na kredyt przyjdzie na świat trzecie bądź kolejne (...)"

Marzenia o własnym mieszkaniu odeszły z wielkim hukiem :( Już było wszystko dogadane. Cholerny bank :( Jutro jeszcze jedna szansa, ostatnia. U innej doradczyni, która ma większe pole do popisu. Jeżeli się nie uda .... :( Jestem załamana.

Czy młodzi do końca życia muszą być na garnuszku rodziców? Chcę dać dziecku własny pokój, miejsce do rozwoju .... Czy wymagam tak wiele? Chyba tak :(
Troszkę obrazków nawiązujących do mojego dzisiejszego nastroju:




Udostępnij ten post