Monika-J

Opowieść wigilijna, czyli jak to jest u nas? DUŻO ZDJĘĆ!

W każdym domu Wigilia wygląda inaczej. Najczęściej różni się potrawami, które lądują na wigilijnym stole. Postanowiłam pokazać Wam jak celebruje się Wigilię w moim rodzinnym domu.


 Odkąd pamiętam ten wieczór wygląda co roku tak samo. Może jedynie życzymy sobie czegoś innego, w zależności od sytuacji :) Ah no i prezenty się różnią. Najważniejszą jednak różnicą jest teraz to, że nie siedzimy przy stole już w modelu 2+1, czyli moi rodzice i ja. Jest również mój mąż 
i Laurka. 2 lata temu nie myślałam, że tak będzie wyglądać kolejna wieczerza. W zeszłym roku w Wigilię wyszłam ze szpitala po porodzie i z kruszyneczką maleńką przyjechaliśmy do rodziców. Wtedy była to najbardziej wyjątkowa Wigilia ze wszystkich. Nawet ja nie mogłam sobie zbytnio pojeść tak jak zawsze, bo bałam się zjeść kapuchę i inne rzeczy, które mogłyby przez mleko przeniknąć do brzuszka Laury. W tym roku było już tak jak ma być z tą różnicą, że także Laura zajadała się pysznościami ze stołu wigilijnego. Przejdźmy zatem do rzeczy :)

Jest godzina 16.00. Szykujemy się do kolacji. Ubieranie, makijaż... Wtedy lubię założyć wieczorową sukienkę, bądź inny odświętny strój i zrobić mocniejszy makijaż. Ziemniaki się dogotowują. 

Na stole czeka stroik ze świeczką

 Opłatek, którym będziemy się dzielić

Miód i chleb także czekają na swoją kolej, ale o tym później :)

Jak zauważyliście 3 szklanki wypełnione są kompotem z suszu. Czwarta szklanka, w której jest sok należy do mnie, ponieważ nienawidzę kompotu. Nie smakuje mi i nigdy go nie piję ;)

Uszka za chwilę zostaną zalane barszczem.

Reszta potraw też dochodzi.

Co roku tata stroi balkon różnymi światełkami, wiszącymi elementami etc. Co roku dochodzi jakaś dekoracja. Ciekawe co będzie za 10 lat hihihi

W wazonie stoi "bukiet" ze świerkowych gałązek. To nadaje świątecznego klimatu.

Choinki u siebie w mieszkaniu nie mamy, ale za to jest u rodziców :) Kiedyś wyglądała całkiem inaczej. Teraz jest dużo ładniejsza. Pod choinką oczywiście prezenty.

Ok 17.00 Zasiadamy do stołu. Mama zapala świeczkę i odmawiamy modlitwę przed jedzeniem.

 Po modlitwie siadamy i tata rozdaje opłatki. Każdy każdemu składa życzenia.

Po dzieleniu się opłatkiem przychodzi czas na chlebek i miód. Tata jako głowa rodziny odkrawa piętkę i mówi: "By tego chleba nigdy nam nie brakowało" i każdy z nas symbolicznie całuje ją. Następnie tata kroi ją na części, smaruje miodem i każdy z nas zjada swój kawałeczek.

Nareszcie czas na prawdziwe jedzenie!!!! Na pierwszy ogień idą zupy. Taaaaak zupY ! :) Mamy ich cztery, a to i tak nie wszystkie. Brakuje żurku i jeszcze jakiejś. Zapomniałam jakiej.
Nie ma przyjętej kolejności zup. Jemy taką, na którą akurat mamy ochotę. Tym razem na początku był barszcz z uszkami. Barszcz inny niż taki, który robimy na co dzień. Smakuje całkiem inaczej, ale nie wiem dokładnie jak mama go robi. Może kiedyś się dowiem krok po kroku :) Laura też miała barszczyk, ale ugotowany osobno.

Następnie była grzybowa, z suszonych prawdziwków zbieranych przez mojego dziadka.

Została jeszcze grochowa ...

 ... i fasolowa. Fasolowa powinna być z białej fasoli, ale mama gotuje z czerwonej.
Zupy te są także gotowane inaczej niż w dzień powszedni.

Po zupach jemy rybkę. Dla facetów był karp a ja i mama jadłyśmy dorsza i mintaja. Nienawidzę karpia. Nie smakuje mi ta ryba. Do tego są ziemniaczki i kapusta z grzybami, jednak tak szybko skonsumowałam, że zapomniałam zrobić zdjęcia ;) Ale chyba każdy wie jak wygląda kapusta i grzyby hihi
Jak widać troszkę potraw się już nazbierało. Mamy 4 zupy, ale nie mamy pierogów, moczki, makówek, bigosu, kutii i innych potraw, które można znaleźć z kolei w innych domach. 

Po obszernej kolacji jemy deser - owoce, kawa, herbata i wypieki mojej mamy. W tym roku upiekła piernik, makowiec i sernik z brzoskwiniami.

Przy deserze oglądamy prezenty, jakie przyniósł nam Aniołek. Tu też się różnimy. U innych prezenty przynosi Mikołaj, Gwiazdor, Dzieciątko. U nas jest Aniołek.
Największą radochę z prezentu miała Laurka.

Znalazł się też czas na zdjęcia z Mamusią :)

A jak u Was wygląda Wigilia? Macie podobnie, czy może ten wieczór całkiem różni się od naszego?

Udostępnij ten post