Monika-J

Niedziela w ZOO

Rzadko zdarza się nam wolna niedziela, ponieważ mąż pracuje zazwyczaj 7 dni w tygodniu.
Jeżeli już trafia się nam taki dzień staramy się wykorzystać go na rodzinny wypad.
Tym razem padło na Śląski Ogród Zoologiczny.

Spacerując alejkami miałam przebłyski "ooo tu byłam, pamiętam i tu jadłam z babcią frytki". Było to ładnych pare(naście) lat temu. Teraz Laura będzie mogła wspominać gdzie była i co widziała :) A było co oglądać. Nie wiem czy widzieliśmy wszystkie zwierzęta, bo ZOO jest naprawdę duże.
Docelowo mieliśmy jechać do Ostravy, ale na to jeszcze przyjdzie czas. Muszę Laurze wyrobić paszport lub dowód, ponieważ mimo braku granic, małoletni muszą mieć dokument ze zdjęciem wybierając się nawet do Czech. W takim razie Ostrava w przyszłym roku :)
Wracając do Chorzowa - ciężko spacerować z takim ruchliwym dzieckiem. W wózku nie chce jechać a na nóżkach ucieka za dziećmi i trzeba ciągle ją gonić. Może gdy podrośnie będzie bardziej zainteresowana zwierzakami. Jeśli jednak już coś zwróciło jej uwagę, na przykład takie fajne miniaturowe konie, to chciała wchodzić do zagrody. Mało co do słoni nie weszła. Obróciłam się na 5 sekund, a Laurka już nogi miała poza ogrodzeniem.
Wracając do domu przespała całą drogę. No to rodzice siup do McDonald's :) Kupony są to trzeba korzystać. Dwa McZestawy na wynos i do domku wszamać w spokoju.
Ja zasiadłam do komputera i sprawdziłam co udało nam się uwiecznić aparatem:













Udostępnij ten post