Monika-J

Zakupy z Katalogu 14

Uwielbiam moment, gdy kurier puka do drzwi, lub dostaję sms'a z Paczkomatu, że paczuszka już dotarła. Dziś pragnę przedstawić Wam moje zakupy z katalogu 14.
Dziś akurat nie jest tego dużo, bo nie mam jakichś szczególnych braków w kosmetyczce, a i remont łazienki skutecznie opustoszył mi portfel. 

1. Mydło do rąk w płynie Discover Bali Paradise
Mycie rąk zawsze kojarzyło mi się z takim nieprzyjemnym uczuciem suchych dłoni, ściągniętej skóry i tym podobne. Po myciu musiałam użyć kremu do rąk, by złagodzić to odczucie. Próbowałam różne mydła i na próbę wzięłam sobie właśnie to niebieskie cudeńko. Fajnie pachnie, ale najważniejsze: nie powoduje u mnie tych wszystkich nieprzyjemności. Dłonie są świeże, gładziutkie i takie jakby pokryte warstwą, jak niewidzialne rękawiczki. Nie zmienię go na żadne inne mydełko!


2. Kredka do oczu The One w kolorze brązowym. 
Docelowo posłuży mi do rysowania kształtnych brwi :) Będzie dopełniać makijaż brwi, który wykonuję paletką specjalnie do tego przeznaczoną. 
Na razie muszę wyćwiczyć technikę, ale z tego co tam mazałam sobie na ręce i na brwiach, to kredka sprawdza się bardzo dobrze. Jest baaaardzo trwała i nie trzeba dużo wysiłku, by coś nią narysować. Jest miękka i dobrze napigmentowana.


3. Na poprzednim zdjęciu obok kredki widzicie gąbeczkę do makijażu.
 Zawsze marzyłam o gąbeczce Beauty Blender. Niestety do tej pory nie zebrałam się w sobie i jej nie zakupiłam. Zawsze wypadały ważniejsze wydatki. Przeglądając katalog zauważyłam nowość - tę właśnie gąbeczkę do podkładu. Pomyślałam, że nie zaszkodzi spróbować. To moja pierwsza gąbeczka, więc nie mam porównania.
Dziś na próbę wykonałam makijaż z jej pomocą i ... jestem zachwycona :)
Do tej pory mazałam dłońmi po twarzy, lub używałam pędzla. 
Gąbeczką jednak osiągnęłam najlepszy efekt. Ten sam podkład, a jednak krycie lepsze. To pewnie zasługa tego, że gąbeczka pozwala na jednolite pokrycie twarzy podkładem. Nie ma żadnych śladów rozmazywania i tym podobnych brzydactw.
Przed użyciem zwilżyłam ją wodą, co pozwoliło na mniejsze "wypijanie" podkładu przez gabkę.

4. Skarpety ! Tak, tak tak! Kocham grube, wełniane skarpety :) 
To taki bonusik do kosmetycznych zakupów. Były akurat w ulotce wyprzedażowej dołączonej do katalogu i pomyślałam, że muszę je mieć. Posiadają uroczą kokardkę, a na podeszwie są gumowe wypustki zapobiegające ślizganiu się. Na zimowe wieczory jak znalazł!


5. Krem do suchych dłoni z olejkiem migdałowym.
 Mój absolutny numer jeden wśród kremów z firmy Oriflame. Miałam ich wiele, ale temu jestem wierna. Zapach ma słodki, migdałowy. Najbardziej lubię go kupować, gdy jest w promocji w większym 150ml opakowaniu. Opłaca się bardziej niż małe opakowanie 75ml. Fakt faktem do torebki zbytnio się nie mieści, ale w domu warto go mieć. Mój mąż też go bardzo lubi, a górnicze ręce potrzebują ogromne ilości nawilżenia.


6. True Perfection - próbki nowej serii, która dostępna będzie od 21 października. 
Wzięłam je sobie, bo jeszcze nie wiedziałam, że tę markę poznam z bliska (i to bardzo bliska, bo będę widziała jak powstają w fabryce Oriflame). Z tą linią związany jest mój jutrzejszy wyjazd do Warszawy :) Prawdopodobnie w poniedziałek napiszę dla Was relację z wyjazdu 
i przybliżę te nowości.

Zapytacie "dlaczego akurat zakupy z katalogu"?
Kto nie wie bo dopiero trafił na blog, ten niech zanotuje:
Monika Juzwiszyn - Lider Klubu Oriflame :)
Działam w Oriflame już od dłuższego czasu i zaopatruję się w kosmetyki właśnie w tej firmie.
Zapraszam Was na fanpage, gdzie na bieżąco informuję o wszystkim co z Oriflame związane ;)
(kliknij na obrazek)
http://facebook.com/moniiori

Udostępnij ten post