Monika-J

Gdzie rodzić ?

Wybór idealnego miejsca na przywitanie naszego szkraba to nie lada wyzwanie. Każda z nas chce, by ten dzień był wyjątkowy. By wspominać go jak najpiękniejszy dzień w życiu. Niestety czytając opinie o szpitalach, aż przykro się robi jak kobieta rodząca może być traktowana.

Pierwszy poród odbył się w Namysłowie (woj. Opolskie), gdyż tam mieszkaliśmy i w sumie oczywiste było, że będę tam rodzić. Zazwyczaj wybieramy porodówkę zgodnie z naszym miejscem zamieszkania. Jak było ? Cofnijcie się do tego posta ----> KLIK
Mogłabym tam rodzić jeszcze raz, pod warunkiem, że daliby mi znieczulenie. Niestety nie dają i to wielki minus. Na plus oceniam położne - wszystkie bardzo miłe i uczynne. Co będę pamiętać do końca życia to to, że położna odbierająca mój poród została ze mną i odbierała go dalej, mimo, że jej zmiana się skończyła i równie dobrze mogła po prostu wymienić się z kolejną, która przyszła na swoją zmianę. Z tego co czytałam niestety rzadko takie sytuacje się zdarzają. Dużym plusem było także umiejscowienie mnie w salce dwuosobowej. Było kameralnie i miło. 
Podczas porodu na sali było przyciemnione światło i chyba radio grało ;) Na pewno grało! Ale nie pamiętam już jaka muzyka była. Szczerze mówiąc w ogóle nie zwracałam na to uwagi. Raczej byłam zajęta odczuwaniem bólu, skakaniem na piłce i oddychaniem. Na moje błagalne prośby 
o znieczulenie powiedziano, że nie mają znieczuleń. Na samym końcu, gdy już minęła godzina parcia nie miałam więcej siły. Pomimo podania oksytocyny Laurka nie chciała ze mnie wyjść, nie mogłam jej wypchnąć. Doktor postanowił pomóc mi kładąc się na mnie przedramieniem. Nie jestem pewna, ale chyba taki chwyt nie jest dozwolony? W każdym razie po sekundzie ujrzałam swoje dziecko i nie przejmowałam się już niczym.

Teraz mieszkamy w Żorach. Mamy tu porodówkę i to niedawno wyremontowaną. Jest bardzo ładnie, nowocześnie i kiedyś jak jeszcze byliśmy na etapie, że nigdy nie będzie drugiego dziecka, to po cichutku żałowałam, że nie będę mogła "wypróbować" tej porodówki. Jednak ładny wygląd to nie wszystko. Powiem tak: nie rodziłam tam i nie mnie to oceniać. Co człowiek to opinia. 
Jedni są zadowoleni, jedni nie. Ja jednak słyszałam więcej opinii negatywnych. Nie chcę wymieniać dokładnie, bo tak jak mówiłam nie rodziłam tam i nie zamierzam nikogo oczerniać. Negatywną opinię mam także od osób z aktualnego personelu, oraz byłych pracownic. Nie chcę ryzykować.
Na dodatek podobno doktor, który prowadzi moją ciążę nie jest tam lubiany (nie wnikam czemu) 
i pacjentki są gorzej traktowane.
Ta porodówka będzie wybrana w ostateczności, bo mam do niej dwa kroki. To w razie, gdyby akcja poszła zbyt szybko i nie zdążę dojechać do szpitala, który sobie wybrałam.

W drugiej ciąży postanowiłam poszperać w sieci dokładniej, powybierać, poprzebierać i wybór padł na SIMIN w Chorzowie. Każdy kto o tym słyszy to łapie się za głowę, bo daleko ... To właśnie stereotypowe myślenie "a czemu aż tam skoro tu na miejscu masz szpital". Czy ja wiem czy to taki kawał ... Dojeżdża się dwiema autostradami, więc korków raczej nie będzie. Moja bliska koleżanka rodziła w Bielsku Białej. Też kawałek drogi, ale dała radę ;) Rodziła tam dwa razy i mówi, że mogłaby i kolejny raz. Każdemu poleca. Niestety teraz już nie ma tam kontraktu z NFZ i trzeba uiścić jak dla mnie sporą sumkę za poród. Bodajże 1700zł ? No nie mam tyle niestety :(

Wracając do SIMIN. Na początku przekonały mnie oczywiście pozytywne opinie o tym szpitalu. Jest ich całe mnóstwo. Oddział posiada trzech anestezjologów do dyzpozycji wyłącznie rodzących, więc jest 99% szansy, że dostaniemy znieczulenie. Nie ma wymówki, że aktualnie nie ma lekarza, lub po prostu nie mają znieczuleń. Chcę rodzić ze znieczuleniem i koniec kropka ;) Poprzednio za bardzo się nacierpiałam i chcę zobaczyć jak to jest ulżyć sobie w bólu porodowym. Nie trzeba na znieczulenie zapisywać się wcześniej i nie jest to też chwyt reklamowy mający na celu przyciągnięcie pacjentek, tak jak to ma miejsce w jednym ze szpitali. W listopadzie byliśmy na konferencji w Chorzowie, gdzie była cała prezentacja dotycząca tamtejszej porodówki. Poznaliśmy kilka osób z ekipy Simin-u. Mieliśmy możliwość także porozmawiać z kobietami, które już tam rodziły. O położnych pacjentki mówią, że to anioły ;)
Teraz tylko modlić się, by poród zaczął się tak jak ma się zacząć, czyli odejście wód, potem skurcze 
i siup ;) Przynajmniej będę wiedziała, że zdążę dojechać, bo raczej w 40 minut nie urodzę...
Co czwartek o godzinie 14.00 jest Dzień Otwarty i można poznać personel, obejrzeć oddział 
i zapytać o wszystko co nas trapi. Niestety jeszcze nie pojechaliśmy bo zawsze mąż ma taką zmianę w pracy, że nie pasuje nam pojechać :( Mam jednak nadzieję, że jeszcze pojedziemy choćby po to, by zorientować się w którym miejscu dokładnie znajduje się szpital, by potem w bólach nie błądzić ;)

A Wy gdzie rodziłyście i jak wspominacie swój poród?
Może są osoby, które rodziły w SIMIN i chcą się ze mną podzielić swoją opinią ?

Udostępnij ten post