Monika-J

Słodkich snów!

Na 10 dni przed porodem w końcu przygotowałam łóżeczko dla naszego Skarba ;)
Nie powiem, że było łatwo. Na początek wynalazłam sobie zajęcie, czyli pomalowanie Laurkowego mebla na biało. Stwierdziłam, że białe będzie bardziej pasować do pościeli, którą wybraliśmy. Poprzednio łóżeczko było w kolorze hmm ... rudym? :)
Malowałam przez 4 dni. Najgorzej było oczywiście ze szczebelkami. Moja praca może nie powala i widać niedoróbki, ale kto tam będzie się wgłębiał w szczegóły. Najważniejsze, że efekt końcowy jest zadowalający. 



Z wyborem pościeli nie poszło tak szybko. Wiedziałam, że nie chcę standardowej pościeli w misie, czy sowy. Na dodatek kołderka i podusia mają takie wymiary, że zwykłe komplety pościeli nie wchodziły w grę i trzeba szyć na zamówienie, tym bardziej, że poduszka ma kształt klina (najlepsze poducha dla niemowlaka). Nastał moment wyboru tkanin. Ilość wzorów i kolorów była wręcz przytłaczająca. Na początku miała być pościel z elementami modnego ostatnio minky, jednak cenowo troszkę mnie to zabiło i postawiłam na samą bawełnę. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na czarno-biały wzór z wąsami i do tego ożywiający zielony chevron. 
Jestem zachwycona efektem !


Karuzelkę już miałam po Laurze, więc zakup odpadł. Tak samo jak przewijak, na który dokupiłam tylko pokrowiec. Nie chciałam by synuś leżał na różowym przewijaku. Wiem, że to taka pierdoła, ale dla mnie takie detale są ważne.
Z baldachimu zrezygnowałam całkiem. Przy Laurce mieliśmy go przez około miesiąc. Cały czas przeszkadzał, więc uznałam to za zbędny gadżet, który tylko podwyższa cenę kompletu pościeli. Ładnie to wygląda, ale praktyczne to to nie jest.
Jedyne czego jeszcze mi brakuje to jakaś szafeczka z szufladami, w której miałabym pod ręką wszelkie drobiazgi dla Maluszka potrzebne czy do przewijania, czy do pielęgnacji po kąpieli itd.
Poprzednio mieliśmy organizer z materiału przytwierdzony na szczebelkach. Bardzo fajna rzecz!

Mam nadzieję, że Tobiaszek będzie miał tylko słodkie sny ;)







Udostępnij ten post