Monika-J

2 tygodnie za nami

Czy mówiłam już, że czas mija bardzo szybko? I na pewno będę to powtarzać w każdym wpisie ;) Bo taka prawda - czas biegnie szybciej niż nasza sprinterka Ewa Swoboda :)
Dopiero co byłam na porodówce, a 18 lutego minie już 3 tygodnie od narodzin.



Póki co żyję rytmem "od karmienia do karmienia". Tobiasz je z przerwami od 1,5 godziny do nawet 7 godzin w nocy. Rekord padł raz, kiedy to zjadł po kąpieli o 19.30, a potem obudził się na jedzonko dopiero po 4 w nocy. Najczęściej jednak są to przerwy 2 godzinne z hakiem. Jak tylko gdzieś wychodzę, na przykład na zakupy, to zaraz liczę o której muszę wrócić, bo Tobi może się obudzić 
i płakać, że jest głodny. Uroki karmienia piersią hihi Przy Laurze było o tyle wygodniej, że w 7 dobie życia była już na mleku modyfikowanym i nie była zależna jedynie ode mnie, ale tatuś też spokojnie mógł z nią zostać i podać butlę. Teraz też będziemy niedługo przechodzić na mm. Nie jestem typem matki polki z piersiami pełnymi mleka. No po prostu to nie dla mnie.

Jutro przychodzi do nas położna a we wtorek mamy pierwszą wizytę kontrolną u pediatry. Zapiszemy się od razu na usg bioderek. Oby pogoda dopisała. Pójdziemy wtedy spacerkiem zamiast zabierać samochód.
Za nami już dwa spacery. Na pierwszy wyszliśmy po 10 dniach. Tak czy siak byliśmy z leksza uziemieni, bo winda nie działała. Trzeba przyznać, że mieszkając na 10 piętrze bez naprawionej windy ciężko wybrać się na spacer z dwójką dzieci, w tym jedno w dosć ciężkim wózku ;]

Tak naprawdę hardcore zacznie się jak mąż pójdzie już do pracy. Teraz nie chodził, bo wziął na mnie opiekę, aby pomóc mi w tych pierwszych dniach. Swoją drogą i tak miałby wolne bo na kopalniach strajkowali. Śmiałam się, że Tobiasz wiedział kiedy wyjść, bo właśnie wyszedł dokładnie wtedy, kiedy strajki się zaczęły, czyli 28 stycznia. 
Zastanawiam się jak to będzie, gdy mąż już do pracy wróci - a idzie w tę środę. 
Zostanę sama z Laurą i Tobiaszem. Będę musiała ugotować, posprzątać i nie ma, że boli ;)
Jedno będzie płakać, że głodne, drugie będzie płakać ot tak sobie, bo ma focha ;) 
Na szczęście mam jeszcze mamę, która zawsze jest gotowa mi pomóc i być może teraz ta pomoc najbardziej się przyda.

12 lutego odpadł kikut pępowinowy. Ucieszyłam się bardzo, bo Laurze odpadał prawie 2 miesiące.

Powiem Wam, że coś jest w powiedzeniu, iż córeczki są tatusiów a synowie są mamusi <3 









Udostępnij ten post