Monika-J

Jak zacząć ćwiczyć?

Długo się do tego zabierałam, oj długo .... Właśnie mija dwa tygodnie odkąd spięłam poślady 
i zaczęłam przygodę z regularnymi treningami. Jak to mówią: lepiej późno niż wcale.
Tego lata nie jestem gotowa na pokazanie ciała, ale na przyszłe lato będzie lux torpeda ;)

Po ciąży z Laurą wyglądałam jak słoń (w moim mniemaniu oczywiście). Bardzo długo dochodziłam do siebie i tak naprawdę po roku i 5 miesiącach wyglądałam prawie jak przed ciążą. Nie nacieszyłam się długo powrotem do figury bo wtedy zrobiłam test, który pokazał dwie kreski. Od początku drugiej ciąży wiedziałam, że nie doprowadzę się do takiego stanu jak przy Laurce. A także od razu po porodzie zacznę coś robić z moim wyglądem. Jadłam normalnie, nie obżerałam się "za dwóch". Była różnica, bo jak patrzę na zdjęcia z obu ciąż, to jednak z Tobiaszem wyglądałam o niebo lepiej. Niby wagowo było jak w pierwszej ciąży, ale jakoś inaczej te kilogramy mi się rozłożyły. Po porodzie czułam się nawet szczupło, zakładałam spódniczki, obcisłe bluzki. Zaczął mi jednak przeszkadzać zwisający brzuch, boczki i grube uda (z udami właściwie od zawsze się borykałam). Postanowiłam coś z tym wreszcie zrobić. Czekałam tylko na zielone światło od ginekologa, bo po cesarce to z ćwiczeniami ostrożniej trzeba. Dziś od porodu mija prawie pół roku, więc mogę cisnąć na maxa.

Pamiętacie warsztaty Ewy Chodakowskiej w Katowicach, na których byłam? To miał być przełom, od tej chwili miałam zacząć ćwiczyć w domu. Niestety tak się nie stało. Ciężko było zejść z kanapy.
Niby była motywacja bo przecież źle czułam się w swoim ciele, ale to jakoś nie wystarczyło.

Przeglądałam Instagram, zobaczyłam, że Magda ćwiczy z Natalią Gacką. Zainteresowałam się tematem. Zawsze to jakaś nowość, a nie tylko wszędzie Ewka, Ewka i Ewka.
Swoją drogą Natalia to piękna kobieta - jak dla mnie oczywiście :) Co do jej budowy, nie podobają mi się tylko masywne uda. Ja swoje uda chcę wyszczuplić a nie jeszcze dobudować więcej. Natalia jest mistrzynią w fitnessie sylwetkowym, więc podejrzewam, że tak musi być.


Obudziłam się 1 lipca i pomyślałam, że to piękny dzień na rozpoczęcie walki o piękne ciało. Kij, że lato już w połowie. Ważne, że w ogóle się zacznie a na przyszłe lato będę już zrobiona ;)
Odpaliłam YouTube, znalazłam treningi od Natalii. Obejrzałam najpierw. Po obejrzeniu postanowienie: będę z nią ćwiczyć. 
Zaczęłam od pośladków i ud, oraz drugiego treningu jakim były mięśnie brzucha. Nie do końca mi to wystarczyło. Jestem osobą, która lubi mieć wszystko zaplanowane, rozpisane w tabelkach, zapisane w kalendarzu. Najlepiej jakby ktoś podał mi na tacy co mam ćwiczyć i kiedy. 
Z pomocą przyszła mi książka Natalii, o której napiszę Wam osobny post. Tam znalazłam wszystko czego potrzebowałam i tak w niedzielę miną 2 tygodnie odkąd trzymam się kurczowo treningów podanych w książce. 

Nie jest łatwo, ale po każdym z treningów wiem, że jestem coraz bliżej celu. Czuję się dużo lepiej 
i mam świadomość, że robię coś dla siebie. No dobra, mam takie wymarzone bikini, które zamierzam założyć w przyszłym roku ;) - to też taka mała motywacja, która daje kopa. Naoglądałam się tych wszystkich fit laseczek i machina ruszyła. A mówią, że to faceci są wzrokowcami ...
Na metamorfozę mam pół roku - tak zakłada plan z książki. Sądzę, że da się to osiągnąć. Co innego jak niektórzy obiecują, że zmienisz ciało w 3 tygodnie czy w 3 miesiące. Pół roku to taki realny czas by osiągnąć pożądaną figurę. 

Nie trzymam się kurczowo jakiejś specjalnej diety, ale zmieniłam nawyki żywieniowe.
Staram się jeść te 5 posiłków dziennie i wypijać dużo wody.
Nie jadam pszennego chleba ani makaronu. Zamieniłam to na ciemne pieczywo, oraz makaron z pełnego ziarna a ryż kupuję brązowy. Kawę słodzę, jednak jest to jedna łyżeczka cukru trzcinowego a nie 3 łyżeczki białego cukru jak kiedyś. Na śniadanie pierwsze lub drugie (zależy o której ćwiczę) wprowadziłam owsiankę. Kiedyś na bank bym jej nie tknęła. Uzależniłam się wręcz od owsianki 
z łyżeczką miodu oraz bananami. Nie jem fast foodów (chyba, że zrobię domową pizzę, czy zapiekankę ale to też rzadko) i ograniczyłam słodycze typu ciastka, wafelki.

Mam nadzieję, że przy pierwszym mierzeniu (czyli za jakieś 2 tygodnie i parę dni) zobaczę choć 1 centymetr ubytku. To mnie jeszcze bardziej zmotywuje i da kopa do działania. 
Życzcie mi powodzenia :)
Buziaki!

Udostępnij ten post