Monika-J

Oświęcim dla blogujących mam vol.2

O tym spotkaniu dowiedziałam się zupełnie przez przypadek, ale postanowiłam, że choćby nie wiem co - będę w nim uczestniczyć. To było pierwsze spotkanie blogujących mam, na którym byłam obecna. Ruszyły zapisy i bum! Dostałam się :) Moja radocha była nie do opisania. Zaznaczyłam więc ten dzień w kalendarzu i odliczałam... :)

Kiedy? 28 czerwca 2015 godz. 11.00
Gdzie? Cafe Bergson w Oświęcimiu

One temu winne: Kasia (Kaslava), Amelia (mama AHOJ!) oraz Klaudia (Potworkowa kraina)

Zapraszam na relację!
Na spotkanie zabrały się ze mną Aneta (Ausentedreams) i Magda (Magdalena Achtelik). Dobrze, że wyjechałyśmy wcześniej bo oczywiście zaparkowanie tam graniczyło z cudem.


Już na wejściu czekały na nas smakołyki. Pyszny tort od Domowe wypieki i efektowne pierniczki 
z logiem spotkania.
(logo zaprojektowane przez BedStudio.pl Interactive Agency)



Najpierw oczywiście "słit focia" torta a później konsumpcja :)


Spotkanie miało charakter charytatywny - zbierałyśmy pieniążki dla małej Agnieszki, która choruje na mukowiscydozę. Dzięki licytacjom, które odbyły się w gronie uczestniczek jeszcze przed spotkaniem, udało nam się zabrać ponad 2 tysiące złotych! Bardzo się cieszę, że mogłam dorzucić swoją cegiełkę i przyczynić się do leczenia Agnieszki. Malutka dostała także pamiątkową kartkę 
z naszymi podpisami i uroczy zestaw od Pidida: kocyk, maskotka i podusia.


Dziewczyny zaplanowały dla nas sporo atrakcji, a jedną z nich była prelekcja sympatycznego Andrzeja z bloga jamowie.to Wykład dotyczył budowania swojej marki w internecie. Prelekcja była zabawna ale przede wszystkim wartościowa. Andrzej wie jak ugryźć temat i ciekawie go przekazać :)


Po pierwszych wrażeniach trochę zgłodniałyśmy i o 14 poszłyśmy się posilić. Obiad dostarczyła nam Tawerna. Jedzonko a'la włoskie: aromatyczny krem z pomidorów, oraz grillowana nadziewana pierś z kurczaka na plastrach cukinii i bakłażana, polana sosem (serowym?) a do tego genialnie przyrządzona kasza kuskus. Dawno nie jadłam dwudaniowego obiadu, więc porcja była dla mnie nie do przejedzenia. 

Po pysznym obiadku zeszłyśmy do innej salki, a tam czekały kolejne atrakcje. Popijając pyszne tajwańskie napoje od Bubble Station czekałyśmy chwileczkę na drugą prelekcję.
Sympatyczne małżeństwo prawnicze o nazwisku Mróz opowiedziało nam o tym, jak się ma prawo do bloga i na odwrót ;) Dzięki temu już wiem jakich błędów nie popełniać, by nie oglądać świata zza krat, lub też nie brać kredytu na ogromną grzywnę... ;)

Jak widzicie Maja Mróz stoi obok ogromnej ilości toreb. To właśnie upominki dla nas od sponsorów spotkania, a także wylicytowane przedmioty na rzecz chorej Agnieszki (o której pisałam na początku). Radość nie do opisania, a jednocześnie lekkie przerażenie jak się z tym zabierzemy, gdzie pomieścimy. Ostatecznie moje auto było wypchane po brzegi bo pakunków miałam razy trzy.


Nie sposób się nie uśmiechnąć na widok maskotek od Pidida :):):) Są tak urocze, że mogłabym schrupać :)

Jeśli chcecie wiedzieć co jeszcze znajdowało się w torbach zapraszam na Facebooka :) Tam wkleiłam zdjęcia wraz z odnośnikami do firm.

A takie rzeczy wylicytowałam :)
pościel od http://cebababy.pl

Szybciutko zapakowałyśmy torby do samochodów i wróciłyśmy do salki. Czas na metamorfozy uczestniczek. Zajęły się nami panie z Mary Kay oraz fryzjerki ze Studia fryzur "Cameleon". Mogłyśmy przebrać w koszulki od koszulka.pl, które wybrałyśmy sobie jeszcze długo przed spotkaniem.
 Wypielęgnowane, pomalowane i w nowych fryzurach stanęłyśmy przed obiektywem Krzyśka :)
Ja akurat załapałam się na fryzurę jako jedna z ostatnich, więc na sesji miałam włosy takie jak zwykle noszę. 



Gdy nadszedł czas rozstania z dziewczynami, przyznam szczerze, że prawie uroniłam łezkę. 
Jedno spotkanie wystarczyło, by zżyć się z tymi szalonymi mamusiami ;)
Jeszcze raz dziękuję za to, że mogłam brać udział w tym przedsięwzięciu! Cieszę się, że Was poznałam i mam nadzieję, że niedługo znów się zobaczymy !!! :)

Za zdjęcia dziękuję Krzyśkowi Roszkowskiemu (KLIK)

Udostępnij ten post