Monika-J

Na nudę: BABARYBA!

Dziś opowiem Wam o trzech świetnych książkach wydawnictwa Babaryba. Choć są one w naszym posiadaniu już dłuższy czas, dopiero teraz Laura "dojrzała" do nich i chętnie po nie sięga.
Znudziły Wam się bajki? Szukacie nowych pomysłów na zabawę i naukę?
Dobrze trafiliście :)


W naszej biblioteczce znalazły się:
"Kliknij mnie" Salina Yoon
"Naciśnij mnie" Herve Tullet
"Turlututu a kuku, to ja!" Herve Tullet

Wszystkie trzy książki są interaktywne. Pobudzają wyobraźnię dziecka, zachęcają do wspólnej zabawy
 i nauki. W tym cały ich urok! Różnią się od zwykłych czytanek tym, że dziecko nie tylko słucha bajki, ale także ma w tym swój udział np. dmuchając na kartkę sprawia, by bohaterowi historyjki wyschła świeżo pomalowana ściana ;)


"Kliknij mnie" Salina Yoon
W tej książce głównym bohaterem jest sympatyczna, czerwona kulka o imieniu Blipek, któremu pomagamy wygrać w swojej grze. Kartka po kartce dochodzimy do mety, w międzyczasie wykonując zadania, które dyktuje Blipek. 




 Trzęsąc książką Laura sprawiła, że Blipek podskakuje :)

 Oj, oj, chyba trochę za mocno :)

Dzięki tej książce dziecko uczy się odwracać książkę do góry nogami, a także rozróżniać stronę 
lewą i prawą.

I dmuchamy aby Blipek urósł duuuuuuuuuży!

A na końcu pukamy do drzwi i ......... ? Nie powiem ;) Niech to będzie niespodzianka dla przyszłych posiadaczy książki :)


"Naciśnij mnie" Herve Tullet
W tej książce nie mamy konkretnego bohatera, ale zasady są podobne. Wykonujemy zadania, które dyktuje autor. Trzęsiemy książką, klaszczemy, dmuchamy i uczymy się liczyć. Wydanie jest polsko-francuskie i dzięki temu możemy podszkolić język. Pozycja ta uczy także rozróżniania strony prawej i lewej, i pozwala potrenować nazewnictwo kolorów. Ilustracje wyglądają jakby namalowane farbami plakatowymi - miła odskocznia od zwykłych drukowanych ilustracji.
To kolejna propozycja na zabicie nudy, a także na przyjemną i zabawną naukę!


   
Czytamy po polsku czy po francusku? Ja po francusku nie potrafię, ale jeśli ktoś ma takie umiejętności
 to czemu nie?
 



"Turlututu a kuku, to ja!" Herve Tullet

Autor ten sam, ale ta pozycja mocno się różni od poprzedniej. Tu mamy do czynienia z niezwykle kolorową historyjką a jej bohaterem jest dziwaczne stworzonko o imieniu Turlututu. Jego głowa to oko, a na jej czubku jest korona. Sam wygląd bohatera jest już zabawny. Oczywiście ta książka także jest interaktywna
i dziecko ma do wykonania zadania, które dyktuje Turlututu. Ilustracje są niezwykle kolorowe i wyglądają jak namalowane farbami. Coś pięknego, naprawdę :)


  

I znów możemy potrząsać, dmuchać, śpiewać, wymyślać zaklęcia, nazywać przedmioty - to wszystko pozwala na kreatywne i na pewno nie nudne spędzanie czasu :)





Polecam te książki wszystkim rodzicom i ich dzieciom. Laura co prawda długo musiała dojrzewać do nich, ale może Wasze dzieci szybciej się zainteresują taką formą spędzania czasu. 

Zachęcam do polubienia Fanpage wydawnictwa Babaryba: [KLIK]

Udostępnij ten post