Monika-J

Pa pa smoczku!



Niektórzy uważają je za zło, inni za cud, dzięki któremu dziecko się uspokaja. Jedni wystrzegają się jak ognia, za to inni wychwalają. O czym  mowa? O smoczku rzecz jasna. 
Laura i Tobiasz mieli smoczki. Właściwie już torba do szpitala ze smoczkiem była spakowana. Oczywiście byłam pełna strachu i jak tylko nadchodziła położna to kitrałam smoczek gdzieś pod pieluszką tetrową hahaha Przy Tobiaszu już się tak nie kryłam. Nasz smoczek - nasza sprawa. Położnym chodziło o to, że smoczek zaburza odruch ssania u dziecka i może mieć problemy z piciem mleka z piersi. O ile u Laurki od początku miałyśmy problemy z karmieniem (i nie winię smoczka), tak u Tobiasza problemów zero i spokojnie dało się pogodzić nasze miesięczne karmienie z podawaniem smoka. 
Odruch ssania u dzieciaczków jest bardzo silny, a że nie chciałam, by robiły sobie smoka z sutka sięgałam po silikonowe cudo ;) Przeszliśmy przez różne marki. U Laury był NUK, potem MAM, w międzyczasie chyba jeszcze zwykłe z Rossmanna. Tobiasz za to zaczął od szwedzkiego BIBI, poprzez prześliczne Lovi, aż do ostatniego - Lipinipi.

Idąc na spacer widziałam często dzieci od lat dwóch do nawet trzech, czterech ze smoczkiem w buzi. Serio! Taki widok od razu wzbudzał we mnie obawy: "a co jeśli moje dziecko nie będzie umiało się oduczyć i zostanie ze smoczkiem kilka lat?". Na szczęście w naszym przypadku łatwo przyszło, łatwo poszło jak to mówią.
Nie będzie złotych rad na temat rzucania smoka. Nie będzie, bo nie mam takich cudownych sposobów. U nas przyszło to samo z siebie. Nagle. Z dnia na dzień. 
1 lutego rano:"Kochanie, a Ty wiesz, że Tobiasz spał całą noc bez smoczka?" No to pomyślałam, że super by było właśnie teraz pożegnać "przyjaciela". Skoro wytrzymał jedną noc, cały dzień, i kolejną noc ... Przyznam, że z zaśnięciem wczoraj był troszkę kłopot, bo widziałam po jego buzi, że szuka tego smoka i chce "ciumkać", ale przytuliłam go mocno. i zaśpiewałam jego ulubioną piosenkę. Chwilę się wyrywał, ale ostatecznie się poddał i śnił aż do rana bez pobudki w nocy. Dziś pewnie będzie podobnie, ale nie ugnę się, nie dam smoka. Znów uśpię go śpiewaniem :)
 (U Laury było niemal identycznie, tylko troszkę później bo miała 14 miesięcy)

 Smoczkowi mówimy oficjalnie "PA PA !!!" :):):)

Udostępnij ten post