Monika-J

10 różnic między moją pierwszą a drugą ciążą

Dopóki miałam za sobą tylko jedną ciążę znałam tylko ze słyszenia powiedzenie, że każda ciąża jest inna. Teraz mogę z czystym sumieniem to powiedzieć. Moje dwie ciąże różniły się praktycznie wszystkim!
Zgadzało się tylko to, że "co weszło to i wyjść musi" :) Niemniej jednak nawet sposób wyjścia był w tych dwóch różnych przypadkach odmienny :) 

1. Data porodu
Oboje urodzili się zimą, ale Laura zawsze będzie narzekać, że ostatnia w klasie ma urodziny. Za to Tobiasz  prawdopodobnie będzie jednym z najstarszych :) Dwie skrajności: grudzień i styczeń, koniec roku i początek roku.

2. Płeć dziecka
Pierwsza ciąża to dziewczynka. Jak wiecie kobiety mają pierwszeństwo ;) W drugiej ciąży na usg doktor ujrzał siusiaka. Tak oto wszyscy dookoła się jarali, że będzie parka. Uwierzcie mi, nie miałam takiego parcia. Czy parka czy nie, najważniejsze, że są zdrowi :) 

3. Pobyty w szpitalu
 Oj niełatwo było gdy pod sercem nosiłam Laurę. W szpitalu byłam 3 razy. Za pierwszym razem położyli mnie z powodu torbieli, którą miałam mieć ponoć usuwaną. Na szczęście obyło się bez zabiegu (heloł! Było to na 2 tygodnie przed własnym ślubem!) Za drugim razem miałam okropną kolkę nerkową (wtedy myślałam, że już większego bólu nie można znieść - otóż nie wiedziałam jeszcze co to bóle porodowe ha ha ha). Za trzecim razem to przedwczesne skurcze. Bum! Znów szpital, zastrzyki, leki i inne takie. 

4. Samopoczucie i smaki
 Męczyły mdłości okropnie jak i w jednej ciąży tak i w drugiej. Z Laurą jednak wspominam je dużo gorzej. Zdarzały się też takie krótkie omdlenia. Z Tobiaszem mogłam robić wszystko, mdłości nie były długie. Pamiętam tylko, że jak w niedzielę gotował się rosół to nie mogłam znieść zapachu gotowanego mięsa. Od razu biegłam do łazienki. Jeśli chodzi o smaki to też trochę się różniło. Z Laurą jadłam ogórki i .... Mentosy :) Tak, tak, byłam niesamowicie od Mentosów uzależniona. Musiały być to te w wersji mocniejszej w granatowym opakowaniu. Jak nie miałam koło siebie paczki Mentosów to reagowałam jak jakiś narkoman na głodzie. Poważnie! Czasem zdarzało mi się też zastępczo zasmakować w paście do zębów bo tak mi się mięty chciało :) Z Tobiaszem najdziwniejsze co zjadłam to był pączek z szynką. To znaczy w jednej ręce pączek a w drugiej szynka, ale smakowało wybornie. Wtedy wybornie.... Teraz bym pewnie puściła pawia :)
Poza tym z Laurą jakoś więcej rzeczy mi dokuczało i bardzo dużo spałam. Z Tobim byłam żywsza :)

5. Wygląd zewnętrzny
Nieskromnie powiem, że w drugiej ciąży wyglądałam dużo ładniej niż w pierwszej :P Niby przytyłam praktycznie tyle samo, ale z Laurą było widać, że to 16 kilogramów na plusie. Byłam jak taka kuleczka. Chodziłam ledwo, ledwo. Ba, toczyłam się. Przy moich 160cm wzrostu to brzuch trochę zawadzał. Ogólnie byłam taka spuchnięta, miałam rozstępy, które wyszły na sam koniec ciąży. Z Tobiaszem to już inna bajka. Niby 16 kg na plusie a każdy pytał z niedowierzaniem gdzie ja to mieszczę :) To było bardzo miłe. Rozstępy też mi już drugi raz nie wyskoczyły. Żeby każda ciąża była taka jak moja druga, to nic tylko rodzić :)
6. Lekarz prowadzący
Wiecie, że nawet tu jest różnica? Dopiero teraz sobie zdałam z tego sprawę. Ciążę z Laurą prowadziła kobieta, a za drugim razem moim lekarzem był mężczyzna.

7. Sesja ciążowa
Nawet nie wiecie jak bardzo żałuję, że w ciąży z Tobiaszem nie miałam zrobionej sesji. Do dziś nie wiem jak to się stało i dlaczego tak wyszło. Niestety czasu już nie cofnę i muszę zadowolić się zdjęciami cykanymi z telefonu do lustra. To chyba dlatego, że z Laurą miałam dwie sesje, więc z nawiązką. Jedną w 28 tygodniu a drugą już w 38 bodajże.

8. Miejsce urodzenia
Moje ciąże a dokładniej porody różnią się nawet miejscowością :) Laura urodziła się na Opolszczyźnie a Tobiasz już w moim miasteczku. Niby tylko 2 lata różnicy między nimi a jednak dużo się może zmienić przez ten czas, łącznie z miejscem zamieszkania. 
9.Przed/po terminie
A to dobre! Nawet tu się zgrali tak, że mogę wykazać piękną różnicę. Otóż Laurę musieliśmy wyganiać z brzucha bo już była 2 tygodnie po terminie. Tobiasz za to się odrobinkę pospieszył i urodził się przed planowanym terminem. 

10. Poród
Laurka wychodziła jak Pan Bóg przykazał - siłami natury. Oj taki miałam po tym uraz, że dowiedziawszy się o drugiej ciąży szukałam szpitala, który na bank da mi znieczulenie, bo nawet nie myślałam o rodzeniu bez tego. Mówisz i masz jak to mówią: urodziłam ze znieczuleniem tyle, że przez cesarskie cięcie. Cieszę się, że mogłam doświadczyć i takiego i takiego porodu. 

Jak to było u Was drogie Mamy? 
Też możecie wskazać takie różnice czy może jesteście wyjątkiem od reguły?

Udostępnij ten post