Monika-J

Gdzie w Gdyni zjeść tanio i smacznie?

Co prawda wakacje zbliżają się ku końcowi, ale niektórzy wykorzystują ten czas na wyjazdy w cenach poza sezonem. Możesz też śmiało zajrzeć na mój blog za rok i przypomnieć sobie gdzie w Gdyni zjeść tanio 
i smacznie. Właśnie ... No to gdzie?
Szukając miejsc do posilenia się pomagałam sobie mapką Google. Można tam sprawdzić co znajduje się w pobliżu, poczytać opinie o lokalu i włączyć nawigację by trafić do miejsca docelowego. To chyba najczęściej używana przeze mnie aplikacja na wyjeżdzie do Gdyni :)


1. Na pierwszy ogień poszło Bistro Kwadrans, które zaspokoiło mój głód po dłuuuuuugim spacerze promenadą. Szczerze mówiąc to wystrój bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczył. Bo takiej nazwie lokalu spodziewałam się stołówkowego wyglądu a tu okazało się zupełnie inaczej - piękne białe meble, krzesła w stylu ludwikowskim z fioletowymi obiciami - cudo! Na dodatek fioletowy kolor jest jednym z moich ulubionych. Pomyślałam sobie, że skoro tak to wygląda, to będzie drogo. Nic bardziej mylnego!
Ludzi było bardzo dużo i kelnerzy mieli sporo roboty. Nie czekałam bardzo długo na zamówienie, ale też nie dotarło w kwadrans . Składając zamówienie zastanawiałam się nad kotletem, ale ostatecznie wybrałam rybę za namową pani przyjmującej zamówienie. Nie żałuję bo przyrządzona była świetnie! Chrupiąca skórka na zewnątrz a w środku delikatny filet dorsza smacznie doprawiony. Frytki jakie są każdy widzi :) Zestaw surówek niczego sobie. Sosik majonezowy okazał się jednak zbędny - może był do frytek? Nie wiem, ale do ryby na pewno nie. Szkoda było psuć jej smak jakimś sosem. Na piwko mnie naszła ochota, więc wzięłam - tanio jak na centrum Gdyni - tylko 6zł.
 Najadłam się bardzo - wręcz nie mogłam już dojeść frytek, więc porcja naprawdę zadowoli niejednego głodomora. Za taki obiad zapłaciłam 22zł + piwko 6zł = 28zł.
Bistro znajduje się na Skwerze Kościuszki (niedaleko od portu i całego centrum życia towarzyskiego;)) 

2. Po takim sporym obiedzie jakimś cudem znalazłam miejsce na deser - lody "Miło mi". Gdy spojrzałam na stoisko z takimi fajnymi lodami nie mogłam ich nie spróbować. Wzięłam pół porcji o smaku snickersa 
i pół o smaku solonego karmelu, gdyż po degustacji nie mogłam zdecydować się na jeden z nich. 
Smak re-we-la-cja!
Nie były może bardzo tanie (w przeliczeniu na kilogram), ale ..... Za takie cudne smaki mogę zapłacić :)
4,50zł bodajże za porcję 60g. Pani na stoisku ma nawet wagę i waży czy nałożyła 60g czy może mniej (albo więcej hihihi). Tak czy siak polecam jako deser po obiedzie w Kwadransie :) Stoisko znajduje się na tej samej ulicy co bistro.
3. Dwie minuty od mojego noclegu znajduje się Bistro Bristol. Pomyślałam, że grzech nie spróbować jedzenia, które mam tak bliziutko. Jeśli okaże się dobre to przynajmniej nie będę musiała daleko chodzić na obiadki/kolacje. Za pierwszym razem wpadłam na szybką kolację aby posilić się przed imprezą na See Bloggers. Wybór padł na pierogi ruskie. Jak widać na załączonym obrazku pierogów jest 5 sztuk. Pomyślicie "pff tylko 5?". Tak, pięć, ale za to bardzo napakowanych farszem i rozmiarowo też wypadają większe niż takie zwykłe pierogi jakie wszędzie można dostać. Do tego surówka z pora. Farsz pierogów był genialnie doprawiony - uwielbiam pikantne ruskie, a te właśnie takie były.
Za tą porcję zapłaciłam 16,90zł.
Na drugi dzień zjadłam u nich danie dnia, które składało się z zupy: kremu pieczarkowego oraz drugiego dania: roladki z kurczaka z pieczarkami w sosie własnym z papryką, pieczonych ziemniaczków i surówki.
O ile krem pieczarkowy mnie nie zachwycił (był zjadliwy, ale nie było ochów i achów), o tyle drugie danie zjadłam ze smakiem bardzo szybko. Obiad popiłam pysznym kompotem.
Dwudaniowe danie dnia kosztowało 18zł a kompocik 4zł.
4. Ostatnim punktem na tej kulinarnej liście jest Open Bar "Dr Bardadyn". Lokal znajduje się na terenie Parku Technologicznego, w którym odbywało się See Bloggers. Niestety nie zrobiłam zdjęcia posiłku, więc musicie mi uwierzyć na słowo ;) Cała idea baru opiera się na tym by było tanio, smacznie i zdrowo. 
Zamówiłam więc tortillę z kurczakiem, która naprawdę była zdrowa. Sam placek był pełnoziarnisty, w środku grillowana pierś, warzywa, kiełki, sos curry na bazie jogurtu naturalnego - no samo zdrowie!
Za tortillę zapłaciłam 11,90zł - sądzę, że niedużo. Na pewno lepsze to niż jakiś kebab za podobną cenę (a nawet drożej!).

 Zdaję sobie sprawę, że to na pewno nie są wszystkie miejsca jakie warto odwiedzić. Czasu było mało 
i jadłam tylko w tych 3 punktach gastronomicznych (no, 4 jeśli doliczyć lody).
Z chęcią poznam jeszcze inne lokale godne polecenia, sprawdzę je za rok :)

Udostępnij ten post