Monika-J

Relacja z wyjazdu na Active Blog 2016


Na początku pragnę podziękować Paulinie, która wpadła na ten pomysł i stworzyła Active Blog. Jesteś niesamowita!
Zazwyczaj wszelkie spotkania blogerskie odbywają się według jednego schematu: przywitanie się, zjedzenie torta, wysłuchanie prelekcji, odebranie upominków, pożeganie i papa. Nie mówię, że to złe, bardzo lubię jeździć na spotkania. Ten wyjazd był jednak inny. A co wyróżniało go spośród innych zjazdów blogerek? Przekonajcie się sami :)

27 sierpnia przypadały moje imieniny, więc ten dzień był podwójnie dobry. Wbiłam w nawigację Nowy Gierałtów i zaczęła się przygoda. Wyruszyliśmy rano i około godziny 11 dotarliśmy na miejsce. Jechaliśmy przez Czechy - widoki tam zapierały dech w piersiach. Mało podróżujemy i naprawdę "głupie" góry i pagórki to dla mnie już przeżycie. Jechało się bardzo wąską i krętą ulicą ciągle pod górę. Coś pięknego! 
Zameldowaliśmy się w pokojach. Naszym miejscem noclegowym były Pokoje u Wanata. Pensjonat jest dość spory. Pokoiki urządzone niezbyt nowocześnie, ale akurat mi to bardzo nie przeszkadzało. Pojechaliśmy dobrze się bawić a nie siedzieć w pokoju i zamulać. Jedyne co mnie raziło to brak zasłonki pod prysznicem co było dość kłopotliwe, gdyż woda z łatwością lała się na podłogę :(
Zdecydowanym plusem jest lokalizacja obiektu. Tuż za nim znajduje się stok narciarski, więc to nie lada gratka dla miłośników jazdy na nartach. Nie trzeba nigdzie jeździć bo stok jest "pod nosem".

Po tym jak zostawiliśmy w pokojach rzeczy udaliśmy się na plac przy pensjonacie, gdzie zaplanowany był piknik. Dacie wiarę, że nigdy nie byłam na porządnym pikniku? Tu rewelacyjnie zdał egzamin kosz piknikowy od Coca-Coli, który wygrałam na SeeBloggers (szukajcie na Instagramie!).
Miało być beztrosko i było! Nawet trochę bardziej, bo prawie wszyscy nie mieli zasięgu w telefonie. Ja odziwo miałam, ale jak chill to chill - nie korzystałam zbyt dużo :)
Pogoda też nam się udała, a nawet za bardzo hihi po 2-3 godzinkach jeszcze przed obiadem kryliśmy się 
w cieniu bo już nie dało się wytrzymać. 
O 14 przewidziany był obiad. Ilość jedzenia pozytywnie mnie zaskoczyła. Najedliśmy się do syta a i jakie pyszne było! Na kolację oraz śniadanie też nie mogliśmy narzekać. Do wyboru do koloru!
Szacun za swojskie produkty!
 Tuż za ulicą była rzeczka i mała polana, gdzie postanowiliśmy spędzić tak zwane poobiednie "pół godzinki dla słoninki". Poleżeliśmy na trawce i pomoczyliśmy nogi. Dzieci też miały radochę. Laura była mokra
aż po pas.
 Mieliśmy szczęście bo w tym dniu odbywał się też tradycyjny w Nowym Gierałtowie festyn "Jagodzisko". Jak sama nazwa wskazuje można było nabyć wiele smakołyków właśnie z jagodami. Nie omieszkałam zjeść porcji pierożków. Dla dzieci były atrakcje w postaci zagadek, konkursu na najwięcej zebranych jagód w lesie, czy bliższe poznanie życia pszczół na stoisku.  Nie zabrakło także jazdy konnej, z której oczywiście skorzystała Laura :)
To wszystko umilały występy lokalnych zespołów.



Wieczór spędziliśmy przy ognisku. Po sytej kolacji nie było już miejsca w brzuchu na kiełbaski z ogniska. 
Wszyscy jednak ochoczo zajadali ziemniaki z popiołu. Pamiętacie taki rarytas? Ja wieki nie jadłam i to był taki powrót do dzieciństwa.... Nawet 10 kilo kiełbasy nie sprawiłoby tyle frajdy co te kilka ziemniaczków :)
Śmiechu było co nie miara, aż mnie brzuch bolał. Dawno tak świetnie się nie bawiłam.
 Kolejnego dnia wróciliśmy do szarej rzeczywistości. Mało się nie popłakałam, gdy przyszedł moment pożegnań. Wiem jednak, że na pewno z wieloma z Was jeszcze się zobaczę. Kto wie, może nawet odbędzie się druga edycja w podobnym gronie? Byłoby świetnie!

Każda/każdy z Was jest inny, każdy ma inne poglądy. Cudownie było wymieniać się doświadczeniami, pogadać o głupotach, pośmiać się z żartów. Tak naprawdę ani przez sekundę nie było drętwo i od razu załapaliśmy kontakt. Dziękuję za tak mile spędzony czas!


A czymże byłoby spotkanie blogujących mam bez wsparcia akcji charytatywnej??
Tym razem pomogłyśmy16-letniej Sandrze, która zbiera pieniążki na protezę nogi - elektroniczne kolano.
Cieszę się, że choć trochę mogłyśmy się przyczynić do tego, aby paseczek na zbiórce się bardziej zazielenił.


PARTNERZY SPOTKANIA:

 

Udostępnij ten post