Monika-J

Multifunkcyjne kosmetyki dla zabieganych mam (i nie tylko)



Firma Eveline kiedyś kojarzyła mi się z tanimi, niezbyt fajnymi kosmetykami, ale obecnie to właśnie ta firma zajmuje mi większość łazienkowej półki, czy kosmetyczki. Odkąd bliżej poznałam ofertę firmy, przy okazji uczestnictwa w See Bloggers, znacząco doceniłam ich kosmetyki. Dziś mam dla Was kilka słów o kosmetykach, które polubiłam od pierwszego użycia. Nie dość, że niedrogie to jeszcze wydajne i multifunkcyjne, co pozwala nam mamom i innym zabieganym kobietom oszczędzić trochę czasu w łazience.

Przedstawiam Wam krem do twarzy pod prysznic a także balsam do ciała pod prysznic. Właściwie cała nasza poranna toaleta może odbyć się właśnie w prysznicowej kabinie ;)
Oba kosmetyki mają fajną, kremową, nierozlewającą się konsystencję i oba pachną obłędnie.
Krem do twarzy pod prysznic - brzmi fajnie prawda? To połączenie oczyszczającego mleczka do demakijażu z kremem nawilżającym. Codzienny makijaż zmywa bardzo dobrze, jednak nie polecałabym go do zmywania wodoodpornego makijażu wieczorowego, scenicznego i tym podobne. Na co dzień natomiast spisuje się idealnie. Jak to się dzieje? Po prostu: myjemy twarz kremem pod prysznicem a po wytarciu się twarz mamy przyjemnie miękką, nawilżoną i gładką w dotyku jak po wklepaniu standardowego kremu. Różnica jest jednak taka,  że nie musimy nic dodatkowo nakładać na twarz. Ten krem nadaje się świetnie pod makijaż a wieczorem przygotowuje skórę do całonocnej regeneracji. Co czyni naszą skórę tak fajną i miękką w dotyku? Kwas hialuronowy, olejek migdałowy oraz silidine. Jeśli chodzi o zapach to ciężko mi powiedzieć czym konkretnie on pachnie, ale jest to taka nuta typowego kremu czy to Nivea czy innego - ciężko mi opisać. 
Oprócz cennego czasu oszczędzamy też miejsce na półce ;) Zamiast dwóch kosmetyków mamy jedną tubkę.
Przed balsamem pod prysznic długo się broniłam. Wbiło mi się do głowy stwierdzenie, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego, czyli żadne 2w1, 3w1 u mnie nie gościły. Na szczęście się opamiętałam i teraz widzę, że się grubo myliłam. Owszem - trafiają się buble, ale to nie w przypadku tych dwóch rzeczy jakie dziś Wam pokazuję. Wróćmy do balsamu: jego misją jest wygładzenie i nawilżenie naszej skóry. Ma nadać jedwabistą miękkość trwającą 24 godziny dzięki mocy nawilżających olejków. Olejki jakie w nim znajdziemy to kokosowy, sojowy oraz arganowy. Sam balsam ma zapach mango i papai. Fajna, egzotyczna nuta, która pobudza o poranku. Jak to działa? Bierzemy prysznic, myjemy ciało, spłukujemy pianę i wmasowujemy w skórę nasz balsam. Następnie spłukujemy jego nadmiar i gotowe. Wychodzimy spod prysznica z gładką, nawilżoną skórą. Co prawda nie zauważyłam by ta gładkość utrzymywała się aż 24 godziny, ale cały dzień bez problemu.
Jeżeli macie jakieś swoje ulubione kosmetyki tego typu to dajcie znać, chętnie wypróbuję kolejne nowinki.

Wpis ten NIE powstał w wyniku współpracy z firmą Eveline.

Udostępnij ten post