Monika-J

Święta Bożego Narodzenia 2016


Cześć Kochani!
Tym razem przychodzę do Was z krótkim podsumowaniem tegorocznych Świąt. Każdego roku, niby te same Święta, te same tradycje i zwyczaje, ale jednak zawsze czymś się różnią ;) Wigilię i Drugi Dzień Świąt spędziliśmy z moimi rodzicami, natomiast 25 grudnia było błogie lenistwo w domu.

Świąteczne Stylizacje:
W tym roku postawiłam na odsłonięcie nóg. W Wigilię założyłam spódniczkę oraz bluzkę. Bluzka z chokerem pochodzi z ciucholandu ;) W kolejnym wpisie z cyklu Second hand'owe love na pewno się ona pojawi. Nie ukrywam, że na początku szukałam jakiejś sukienki, ale spódnica i bluzka wydała mi się lepszą opcją bo jeszcze mogę to wykorzystać w innych stylizacjach. Włosy wyprostowane, pomadka na ustach i makijaż oczu dopełniły całość.W drugi dzień Świąt królowała sukienka w kratę, którą kupiłam na roczek Tobiasza. Fajnie się w niej czuję. Do tego artystyczny nieład na głowie i voila ;)
 Prezenty:
Chyba byłam grzeczna hihi Bardzo chciałam nową lampę do paznokci. Trzymanie jednej ręki pod żarówkami przez 40 sekund stało się dość uciążliwe mając świadomość, że na rynek wyszły lampy, które utwardzają hybrydę nawet w 5 sekund. Oto jest piękna, nowa SunOne ;) Aliexpressowe maniaczki paznokciowe wiedzą, że to "Mercedes" wśród lamp.
W paczuszkach znalazłam także śliczne, gruuuuube i ciepłe skarpety a do tego ocieplane legginsy.
A! Jeszcze nowy, różowy lunchbox dla kobietki na pudełkowej diecie ;)
Wigilia sama w sobie:
Oj była inna..... Ta Wigilia pierwszy raz od 25 lat była taka, że naprawdę siedziałam i miałam ochotę zrobić replay. Takie poczucie, że niby wszystko jest jak dotychczas, a jednak jest całkiem inaczej. Bo zawsze siadało się do stołu, w tle słychać było kolędy puszczone z płyty, był spokój, jadło się bez pośpiechu ...
W tym roku Tobiasz i Laura zaburzyli ten rytm Wigilii jaki znałam odkąd żyję. Nie, że było żle, bo każda Wigilia jest przecież piękna zwłaszcza, że spędzamy ją z ludźmi, których kochamy najbardziej na świecie. Jednak te ciągłe upominanie dzieci bo rozrabiały na czym świat swoi zamiast ładnie
z nami konsumować, ratowanie talerza bo prawie spadł razem z obrusem i resztą zastawy stołowej, dzielenie się opłatkiem z dziećmi, (a raczej oddanie im go do zjedzenia hahaha) a w końcu zachęcanie do oglądania prezentów ... Tak, moje dzieci trzeba było wołać i zachęcać by podeszły,
 i sprawdziły co dostały. Ja pamiętam, że wręcz od rana chodziłam koło choinki i zaglądałam na pakunki po cichu zastanawiając się co w nich może być a przez całą kolację myśląc kiedy wreszcie je odpakujemy... Takiej Wigilii jak w tym roku nie znałam i podejrzewam, że już nigdy nie będzie tak samo. Teraz będę przyzwyczajać się do nowego "porządku" a może i nawet wprowadzać nowe zwyczaje?
Jedno zostanie niezmienne: będziemy spędzać ją w rodzinnym gronie w atmosferze miłości, radości
i zgody. Reszta to już takie małe szczegóły, które tak naprawdę nie są najważniejsze. Najwazniejsze jest to co mamy w sercach...

Udostępnij ten post