Monika-J

2 latka Tobiasza - urodzinowe podsumowanie

M. wraca z nocki, ma się kłaść spać a tu przeraźliwy krzyk dochodzi z łazienki:
- O nieeeeeeee! To już!!!! Za wcześnie!!! Dlaczego one są zielone?!?!?!?! (wody)
No i dalej już poszło .... Tak oto o 11.10 ujrzałam krzyczącego Tobiasza ;)

 W tym roku historia się powtarza bo dziś też M wrócił z nocnej zmiany i też słychać przeraźliwe krzyki z łazienki. Tym razem jednak nie moje, a szanownego solenizanta. Wymusza okropnie różne rzeczy, krzyczy, rzuca się na podłogę. Znacie to ? Jako rodzice 2 latków może w jakimś stopniu Was to dotyka. Pamiętam, że Laura miała fochy, ale nie aż takie....

Tobiasz to Tobiasz..... Chłopak z krwi i kości. Ważący już 12 kg. Ubranka nosi w rozmiarze 86/92.

Smoczek odrzucony już dawno, wiec go to nie dotyczy. Za to na drugie urodziny sprawił sobie mini prezent - brak objawów alergii na mleko krowie co oznacza, że w końcu zajada jogurciki i pije normalne mleko a nie modyfikowane z apteki (hmmm czy ja teraz zapeszam? Oby nie...).

Jeśli chodzi o jedzenie to nie ma z nim problemów. Je wszystko co mu dam, nawet owsiankę ze mną jadł co wprawiło mnie w nie lada osłupienie. Zobaczymy jak długo będzie taki uległy :) Laura baaaaaaardzo wybrzydza, ale może Tobi nie pójdzie w jej ślady. Samodzielne wcinanie zupy czy innych posiłków nie sprawia mu dużego kłopotu.

Pieluszki? Owszem - pieluchomajtki na noc bo młody jeszcze nie wstaje w nocy do łazienki. Grunt, że w dzień mamy spokój i pan nocnik jest dobrym przyjacielem.

Guzów na głowie ilości niezliczone... Auć.
Jak to chłopak- broić lubi, nie słucha gdy mówię, że niebezpieczeństwo sięna niego czai...

Słowniczek Tobiasza: no tu mamy co robić... Tobiasz zacznie mówić tak późno jak Laura - to mam jak w banku. Póki co woła "pi" - pić, i "a" - jeść. "apta" oznacza auta a na widok koparki dostaje fizia - bardzo lubi kopary :)
Słowo, które ma opanowane do perfekcji i powtarza się ono w ciągu dnia niezliczoną ilość razy to "NIE".
Cokolwiek się spytam, cokolwiek powiem, o cokolwiek poproszę - "NIE!".
Woła pić, daję mu pić, odsuwa się mówiąc: "nie". No to ja go szantażem:
- nie chcesz pić? No to nie! - i odkładam kubek. Wtedy podchodzi i pije. To samo jest z większością rzeczy. Działa też metoda "na Laurę":
- Nie? To Laura wypije. Nie? To Laura weźmie jak nie chcesz.
Mam nadzieję, że to tylko taki element słynnego buntu dwulatka i niedługo wszystko wróci do normy.

Jeśli chodzi o spanie to od pewnego czasu Tobiasz przeprowadził się do naszego łóżka. Tak się lubi w nocy tulić, że czasem wręcz się budzi i woła mnie bym go objęła. Widocznie taką ma potrzebę... Bliskości :)
Ostatnimi czasy bardzo lubi się przytulać. Najbardziej lubię jak bierze moje policzki w swoje małe dłonie, przybliża moją twarz do swoich usteczek i daje buziaka... To takie słodkie :)
Tak, bo Tobi oprócz diabelskiego charakterku ma w zanadrzu też cechy aniołka. Chyba każde dziecko tak ma.... Choćby nie wiem jak nas denerwowały to i tak je kochamy najbardziej na świecie.



Udostępnij ten post